NI-News

Portal informacyjny polskiej społeczności Irlandii Północnej to miejsce, gdzie znajdziesz aktualności, wydarzenia, porady i opinie dotyczące życia na Zielonej Wyspie.

Dziś obchodzimy Święto, które boli… tylko język

17 grudnia to jeden z tych dni, o których mało kto pamięta, a jeszcze mniej osób faktycznie je praktykuje. Dzień bez Przekleństw brzmi niewinnie, ale w rzeczywistości jest jak wyzwanie survivalowe – szczególnie w korku, w kolejce w sklepie albo podczas rozmowy z infolinią. Właśnie dziś obchodzimy „Dzień bez Przekleństw”.

To nie jest święto dla świętych. To święto dla zwykłych ludzi, którzy przeklinają, bo są zmęczeni, zestresowani albo po prostu… tak im wychodzi.


Dlaczego w ogóle przeklinamy?

Przekleństwa to wentyl bezpieczeństwa. Badania pokazują, że pomagają rozładować stres, wyrazić emocje, a czasem nawet… znieść ból. Problem zaczyna się wtedy, gdy stają się naszym domyślnym językiem, a nie awaryjnym.

Jeśli każde zdanie zaczyna się od „no k***a”, to może nie chodzi już o emocje, tylko o nawyk.

I właśnie dziś przychodzi z pomocą Dzień bez Przekleństw.


Co daje jeden dzień bez przeklinania?

Nie za dużo, z tego powodu świat się nie zawali. Ale możesz zauważyć kilka ciekawych rzeczy:

  • 🧠 Zaczynasz myśleć zanim powiesz – bo trzeba znaleźć inne słowo.
  • 😅 Twoje historie stają się kreatywniejsze – nagle pojawiają się: „o rany”, „no pięknie”, „serio?”
  • 👂 Ludzie chętniej Cię słuchają – bo nie muszą filtrować wulgaryzmów.
  • 🪞 Łapiesz się na tym, jak często przeklinasz bez potrzeby.

To trochę jak reset języka.


Przekleństwa a codzienne życie

Nie chodzi o udawanie, że jesteśmy idealni. Chodzi o świadomy wybór.

  • W pracy – jedno słowo za dużo i atmosfera robi się gęsta.
  • Przy dzieciach – one uczą się szybciej, niż nam się wydaje.
  • W internecie – hejt często zaczyna się od jednego „niewinnego” przekleństwa.

Dzień bez Przekleństw to dobra okazja, żeby sprawdzić, czy naprawdę potrzebujemy tych słów… czy tylko się do nich przyzwyczailiśmy.


Małe wyzwanie na dziś

Spróbuj:

  1. Przez jedną godzinę nie przekląć ani razu.
  2. Jeśli się nie uda – reset i próbuj dalej.
  3. Zwróć uwagę, w jakich momentach przekleństwa same cisną się na usta.

Nie chodzi o perfekcję. Chodzi o świadomość.


Podsumowanie

Dzień bez Przekleństw nie jest po to, żeby nas moralizować. Jest po to, żebyśmy:

  • zwolnili,
  • pomyśleli,
  • i może… powiedzieli coś mądrzejszego niż zwykle.. „Ja p…..dole”

A jeśli jutro znowu coś się wyrwie? Spokojnie. Nie od razu Rzym zbudowano. Ważne, że dziś spróbowaliśmy.


Mała pomoc językowa – dla chętnych 😉

Jeśli potraktowałeś Dzień bez Przekleństw jako małe wyzwanie albo reset nawyków, pomocne mogą być drobne narzędzia, które przypominają o wszystkim ważnym na co dzień. Proste notesy, planery czy książki o komunikacji i pracy nad nawykami potrafią zaskakująco skutecznie pomóc w łapaniu się na słowach i emocjach. Poniżej znajdziesz linki do produktów na Amazon – jeśli zdecydujesz się na zakup, wesprzesz w ten sposób naszą redakcję, bez żadnych dodatkowych kosztów po Twojej stronie.